Menedżer Mai Chwalińskiej parska, gdy słyszy, że tenisistka robi w Paryżu życiowy skok na kasę (zarobiła już 470 tys. euro). - Na jej karierę wydajemy milion złotych rocznie - mówi nam Piotr Szczypka. - Przedłużyliśmy hotel do niedzieli, a finał kobiet jest w sobotę - zdradza Aleksandra Musiał, która w teamie Mai dba o logistykę. Korespondencja z Paryża wysłannika Sport.pl, Łukasza Jachimiaka.

W poniedziałek w Paryżu Francuzi mieli wielki apetyt na awans do ćwierćfinału Diane Parry. Na Court Philippe Chatrier, czyli największy obiekt Rolanda Garrosa, przyszło około 13 tysięcy miejscowych kibiców. Zobaczyli kolejny popis Mai Chwalińskiej.

Polka pokonała Francuzkę 6:3, 6:2. Chwalińska, której największym sukcesem w karierze długo była druga runda Wimbledonu 2022, teraz śrubuje swój rekord. W Paryżu już osiągnęła spektakularny sukces - sportowy i finansowy.

Za wejście do ćwierćfinału ma już tyle punktów w rankingu WTA, że na liście Live jest na 49. miejscu (oficjalnie, do czasu aktualizacji zestawienia w poniedziałek, pozostaje 114.). Ogromne wrażenie robi też 470 tysięcy euro. Taką premię Maja już sobie zapewniła. Jeśli w walce o półfinał pokona Rosjankę Annę Kalinską (24 WTA), nagroda wzrośnie do 750 tysięcy euro. Gdyby dotarła do finału, wzbogaciłaby się o 1,4 miliona euro, a mistrzyni paryskiego szlema otrzyma oszałamiające 2,8 mln euro. Czyli grubo ponad 10 milionów złotych.