Są tu konsole do gier, wielofunkcyjny stół, który może służyć do piłkarzyków, bilarda, cymbergaja i minisiatkówki, na innym stole można układać lego, puzzle lub pograć w planszówkę. Wyposażenie zostało dobrane według ich wskazań - są tu takie sprzęty, jakie chcieli mieć do dyspozycji.
Strefa zajmuje jedno z pomieszczeń na parterze kliniki onkologii i hematologii dziecięcej Przylądek Nadziei we Wrocławiu, największej takiej placówki w kraju. Nastolatków leczy się tu zawsze wielu, a często stanowią większość wśród pacjentów.
– To jest bardzo ważna strefa, dlatego że ta klinika staje się drugim domem dla wszystkich pacjentów. Nastolatkowie potrzebują szczególnego wsparcia, bo są trochę zagubieni w czysto pediatrycznych pomieszczeniach, muszą trochę się zrelaksować. Tutaj mają takie możliwości – mówił prof. dr hab. n. med. Krzysztof Kałwak, dyrektor Przylądka Nadziei, otwierając strefę.
I dodał: – Jest po to, żeby te dzieci uwierzyły, że dom jest wszędzie i żeby jak najszybciej uwierzyły, że trzeba zwalczyć nowotwór. Właśnie wśród tych młodych obserwujemy presję, załamania, niechęć do walki, bo oni rozumieją życie inaczej – podkreślił.
Strefa ma do odegrania jeszcze jedną ważną rolę.













