Nie dlatego jest zero alkoholu, że na pewno będzie dramat. Jest zero, bo nikt nie wie, czy dramat będzie, czy nie. Lepiej nie grać w rosyjską ruletkę - mówi Małgorzata Klecka, pionierka pracy z FASD w Polsce.

Ewa Jankowska: Niedawno, gdy byłam w rejonowej poradni psychologiczno-pedagogicznej, uderzyła mnie liczba leżących wszędzie ulotek – i to nie w temacie spektrum czy ADHD, czego bym się raczej spodziewała, ale właśnie FASD (z ang. Fetal Alcohol Spectrum Disorders), czyli Spektrum Płodowych Zaburzeń Alkoholowych. Wydawało mi się, że to choroba "dawnych czasów" i dotycząca wyłącznie rodzin dysfunkcyjnych.

MAŁGORZATA KLECKA: To nieprawda. Szacunki międzynarodowe wskazują, że FASD może dotyczyć od około 1 do nawet 5 proc. populacji dziecięcej. W polskich badaniach populacyjnych przyjmowano, że częstość FASD wśród dzieci szkolnych jest nie niższa niż 2 proc. Wiedza o FASD bardzo się powiększyła. A wraz z nią podejście do tego, jaka ilość alkoholu jest bezpieczna dla kobiet w ciąży.