Dzieciństwo zamknęliśmy w pokojach zabaw, a naturę za tabliczką "Szanuj zieleń". Dzieci nie chcą przyrody jako dekoracji. Potrzebują jej jako poligonu.
Stopa małego dziecka rzadko ma dziś okazję dotknąć czegoś nieoczywistego. Od rana do wieczora drepcze po panelach, parkietach, asfalcie i - w najlepszym wypadku - gumowej wylewce osiedlowego placu zabaw. A wszystko to w butach na pompowanych podeszwach, żeby przypadkiem nie poczuć dyskomfortu szyszki czy kamienia.
Na podwórkach - o ile ktoś pozwoli dzieciom tam się pobawić - zieleń najczęściej pełni funkcję architektonicznego parawanu. Ma ładnie wyglądać w folderze reklamowym dewelopera, cieszyć oko dorosłych z okien czwartego piętra i, przede wszystkim, nie dawać się dotykać. Ma być tłem.
skrót wydarzeń dnia
kalendarium













