Zabawa dzieci nie jest dziś oczywistością. Trzeba o nią walczyć z dorosłymi, którzy mają sprecyzowane wyobrażenia, co dzieci powinny robić. Zapisują na karate, angielski, fortepian. To znów zadania, nauka, hierarchia. A dzieci potrzebują swobodnej zabawy, potrzebują same wybierać i wymyślać, w co i jak się bawić.

RAFAŁ SADOWNIK: Resztka karoserii ciężarówki. Kiedyś to była normalna buda – ze światłami, z drzwiami. W zimie złomiarze zabrali drzwi. Potem dzieciaki rozebrały resztę.

RS: Więcej, same to zbudowały. Rezerwat Dzikich Dzieci to przygodowy plac zabaw, zwany czasem robinsonowym albo śmieciowym. Dzieci mogą tworzyć własne konstrukcje ze starych materiałów i bawić się jak chcą, a rodzice nie mają wstępu. Są tu playworkerzy i playworkerki, którzy pilnują bezpieczeństwa konstrukcji i wspierają zabawę. Działamy już ósmy rok i jesteśmy jedynym takim miejscem w Polsce [w Lublinie]. W Wielkiej Brytanii jest ich pięćset.

Materiał promocyjny

Pszczyna