Podczas imprezy urodzinowej Jakub P. został zaatakowany, wyjął broń i strzelił co najmniej trzy razy. Dziś przekonuje, że to on jest ofiarą, a nie zabity przez niego człowiek.
Jakub P. miał 25 lat, gdy został zaproszony przez kolegę Macieja na urodziny. Był 27 lipca 2024 roku. Umówili się w sobotę w okolicy przystanku i pojechali większą grupą do Piławy Dolnej na Dolnym Śląsku nad znajdujące się tam stawy. Wcześniej kupili alkohol.
Prokurator ustalił później, że grupa liczyła w sumie 10 osób. – Na przystanku spotkałem Oskara i Kacpra – mówił Jakub P. 28 maja przed Sądem Okręgowym w Świdnicy, gdzie właśnie ruszył jego proces. – Dołączyliśmy do większej grupy pod MOPS. Tam był też Marcin Nowak, którego nie znałem. Był agresywny, zaczął wyzywać Oskara od „ciapaków", więc ten sobie poszedł.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny












