Nerwowa atmosfera przed meczem Polska - Ukraina na Tarczyński Arenie Wrocław? Nic z tych rzeczy. Były obawy, czy przed spotkaniem nie pojawią się czasem gwizdy podczas hymnów obu państw. Do niczego takiego nie doszło, a podczas hymnu ukraińskiego część kibiców była jeszcze zajęta czymś innym.

PAP/Maciej Kulczyski

To, że reprezentacja Polski zmierzyła się z kadrą ukraińską akurat we Wrocławiu, raczej nie było przypadkiem. Wszak to właśnie Tarczyński Arena niejednokrotnie w ostatnich latach pełniła rolę przybranego domu dla reprezentacji Ukrainy. Grali tam m.in. z Francją w eliminacjach do tegorocznego mundialu (0:2), a w 2024 roku cieszyli się w stolicy Dolnego Śląska z awansu na Euro 2024, gdy wygrali 2:1 finał baraży z Islandią.

Zobacz wideo Kara za obrazę sędziego? Rostkowski: Jedna literka w słowie może wiele zmienić

Ukraińców we Wrocławiu jest też ogółem dość sporo. W szczytowym momencie, czyli krótko po wybuchu wojny za naszą wschodnią granicą, było ich tam nawet ponad 250 tysięcy. Obecnie liczba ta szacowana jest na około 200 000. Przed meczem nie było pewne, czy nie dojdzie na tym tle do jakichś nerwowych zachowań, bo temat relacji polsko-ukraińskich bywa bardzo delikatny i niektórych reakcji nie sposób przewidzieć. Szczególnie po tym, jak prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał niedawno jednej z tamtejszych jednostek wojskowych imię "Bohaterów UPA", na co polskie władze zareagowały z dużym oburzeniem.