Drzewa w Parku Centralnym w Bydgoszczy zostaną wycięte, by powstało kąpielisko. Urzędnicy są tak zakochani w tym pomyśle, że pozostają głusi na protesty społeczników, którzy sprzeciwiają się degradacji "zielonych płuc" miasta.
Czwartkowe (28 maja) przedpołudnie. Idę do Parku Centralnego w Bydgoszczy, bo tego dnia wykonawca kąpieliska pod chmurką miał przejąć plac budowy. To nie mój fyrtel, ostatni raz byłem tu lata temu, za młodu.
Nie dziwię się jednak zakochanym w tym miejscu - stosunkowo blisko centrum miasta mamy enklawę z dziką przyrodą. Cisza, spokój, słychać ptasie trele przerywane tylko odgłosami budowlanego sprzętu - na drugim brzegu Brdy trwa przebudowa nadbrzeża. Widzę powalone drzewa nad rzeką, gdzie zieleń jest najmniej okiełznana. Jedna z dróżek przy tataraku pozostaje zalana wodą, trzeba ominąć kałużę.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny
















