My siedzieliśmy w ciszy, a garstka Greków wybuchała z radości. Maja Chwalińska przegrywała z Marią Sakkari 1:6, 1:2 i rywalka serwowała. Wydawało się, że to koniec Rolanda Garrosa dla przeżywającej tu świetne dni Polki. Ale tak się wydawało tylko nam, nie Mai! Nasza tenisowa magiczka odczarowała ten mecz, wygrała 1:6, 6:3, 6:2 i zagra o ćwierćfinał! Korespondencja z Paryża wysłannika Sport.pl, Łukasza Jachimiaka.
Fot. Pawel Andrachiewicz/PressFocus
Maja Chwalińska posyła piłkę tuż za siatkę, a kibice wiwatują po tym subtelnym skrócie. Nawet jeśli Maria Sakkari do któregoś zdąża, to nasza tenisistka za chwilę ją lobuje albo mija. Takie akcje były ozdobą meczu Polki i Greczynki w trzeciej rundzie Rolanda Garrosa. W tym meczu długo dominowała silniejsza fizycznie Sakkari. Aż trudno uwierzyć, jak Chwalińska wszystko odwróciła.
Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"
Po trzech rundach eliminacji Maja Chwalińska dotarła w Paryżu do swojej pierwszej w karierze trzeciej rundy turnieju wielkoszlemowego. Zarobiła za to 187 tysięcy euro i przede wszystkim tyle punktów, że w nowym rankingi WTA pierwszy raz w życiu znajdzie się w top 100. – Chwilkę się tym pocieszę, ale na pewno będę chciała wygrać następny mecz – mówiła nam dwa dni temu.






