Wiele zmieniło się na lepsze, ale to, czego niezmiennie doświadczają dzieciaki, to samotność - mówi Monika Bajka. Kieruje stowarzyszeniem Dom Aniołów Stróżów, w którym od 30 lat każde potrzebujące dziecko znajduje wsparcie.

Historia Domu Aniołów Stróżów sięga lat 90. ubiegłego wieku i starego dworca kolejowego w Katowicach. Podczas wigilii dla osób bezdomnych okazało się, że nocą, w zimie, po dworcu błąkają się dzieci.

Był rok 1991. Adrian, założyciel pierwszej grupy pomocowej, był wtedy klerykiem i ze Śląskim Seminarium Duchownym zorganizował świąteczne spotkanie dla bezdomnych. Był już późny wieczór, a na dworcu wciąż było pełno dzieci i młodzieży. Adrian zaczął z nimi rozmawiać, a wkrótce wrócił do nich z pierwszą doraźną pomocą. To był czas misji ulicznej, bez instytucji, struktury, pieniędzy. Dopiero po kilku latach udało się stworzyć stałe miejsce, by pomagać.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny