Co by było, gdyby wziąć dobre piosenki, ułożyć z nich playlistę i spleść z nich historię? Gra "Mixtape" to tylko pretekst, żeby posłuchać dobrej muzyki.
Frakcja entuzjastów krzyczy "hurra" i utrzymuje, że ta gra to arcydzieło. Druga frakcja – nazwijmy ich purystami – kontruje, że ta produkcja tylko udaje grę, a jej twórcy woleliby zrobić film. I że gdyby to był film, pies z kulawą nogą by go nie obejrzał.
Twórcy "Mixtape" podzielili świat – a przynajmniej tę część świata, która gra w gry wideo. Czuję się jak radykalny centrysta, bo w tym sporze zgadzam się ze wszystkimi. Zanim jednak o więcej o "Mixtape", przenieśmy się najpierw do wczesnych lat dwutysięcznych.
skrót wydarzeń dnia
kalendarium















