- Jeśli ten projekt pana Marka nie wypali, to naprawdę nie wiem, co mogłoby się tu udać. Być może mój optymizm wynika z rozpaczliwego głosu, który krzyczy, że dalej jest już tylko ściana? - mówi w rozmowie "Długa piłka" Paweł Sołtys, muzyk i pisarz znany jako Pablopavo. I kibic Legii w nieodłącznej czapeczce z Kazimierzem Deyną.
Konrad Ferszter: Gdybyś miał dzisiaj napisać kilka wersów o Legii, to jakie by one były?
Paweł Sołtys: Pewnie byłoby to coś między Janem Kochanowskim i Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim, czyli trochę trenu, a trochę żartu i nadziei. Nadziei opartej na młodych. Wiem, że Marek Papszun nie słynie ze stawiania na niedoświadczonych piłkarzy, ale mam wrażenie, że w jego Legii i tak jest ich sporo. W tym klubie bywało już tak, że kiedy były kłopoty zdrowotne lub finansowe, młodzi dostawali szanse. Tak karierę zrobił Wojtek Kowalczyk, który w meczu z Sampdorią zmienił kontuzjowanego Andrzeja Łatkę, a dalszą historię wszyscy doskonale znamy.
Może więc udałoby się sklecić taką jedną hollywoodzką zwrotkę o chłopaku, który dostał szansę w nietypowych okolicznościach i osiągnął wielki sukces. Amerykanie kochają takie historie i filmy, my też byśmy nimi nie pogardzili.
Mecz Legii z Pogonią Oscara za efekty specjalne by nie dostał, ale historię też miał mocną. Z Zagłębiem Lubin było już lepiej i pod tym względem. Oglądałeś je?







