- Były osoby, które mówiły mi, że mają nadzieję, że to nieprawda, ale nieprzyjemności nie miałem. Ja zresztą nigdy nie mówiłem, że jestem kibicem Polonii, nie całowałem jej herbu. Wręcz przeciwnie, od początku każdy wiedział, że moje serce jest zdecydowanie bliżej Legii - w rozmowie ze Sport.pl mówi nowy napastnik drużyny Marka Papszuna - Łukasz Zjawiński.

Łukasz Zjawiński wraca do Legii Warszawa po sześciu latach. Mimo że 25-letni napastnik w stołecznym klubie spędził pięć lat i dobrze radził sobie w juniorach, to za pierwszym razem zatrzymał się na drużynie rezerw i nie dostał szansy debiutu w Ekstraklasie. Ale po odejściu z Legii też długo nie błyszczał. Zjawiński spędził rok w Stali Mielec, dla której strzelił jednego gola w Ekstraklasie, ale najlepszy mecz rozegrał przy Łazienkowskiej przeciwko Legii. Później zjeździł kawał kraju: trafił do Lechii, która wypożyczała go do Sandecji Nowy Sącz i Widzewa Łódź. Kiedy po powrocie nad morze wywalczył awans do Ekstraklasy, wydawało się, że w drużynie zagrzeje miejsce na dłużej. Tak się jednak nie stało. Co poszło nie tak?

Zjawiński swoje miejsce na ziemi znalazł dopiero w Polonii Warszawa, dla której w dwa sezony strzelił aż 43 gole, a w tym czasie w I lidze skuteczniejszy od niego był tylko Angel Rodado z Wisły Kraków. Mimo że napastnik z Polonią do Ekstraklasy nie awansował, to latem dostał szansę powrotu i do niej, i do Legii. Nie chcę nikomu niczego udowadniać, bo nie o to w tym chodzi. Nie potrzebuję dodatkowych emocji. Nie będę robił niczego z myślą o kimś - zapowiada Zjawiński w rozmowie ze Sport.pl.