Bezpodstawnie oskarżona o kradzież drobnej pamiątki, zatrzymana i zastraszana przez funkcjonariuszy, a w końcu okradziona - czytelniczka opowiada "Wyborczej" o wymuszeniu, jakiego ofiarą padła w Tajlandii.
- Dużo jeżdżę po świecie, ale jeszcze nigdy nie spotkało mnie nic podobnego. Polecieliśmy do Tajlandii blisko pięćdziesięcioosobową grupą, podróżowaliśmy pięcioma katamaranami, to był prywatny wyjazd zorganizowany przez doświadczonych żeglarzy - opowiada „Wyborczej" pani Beata (imię zmienione), pracownica służby zdrowia, która na początku maja wybrała się do Tajlandii.
Na miejscu przeżyła dramatyczny incydent. Choć sama chce pozostać anonimowa, razem z towarzyszami podróży postanowiła nagłośnić sprawę i ostrzec innych turystów.
skrót wydarzeń środy
kalendarium











