Prywatna firma wicedyrektorki radomskiej samochodówki i jej męża, pracownika tej samej szkoły, zarabiała na szkoleniach BHP dla kadry z tej placówki. Zlecenia dostawali poza procedurami, wystawiając szkole faktury nawet za kursy podczas wakacyjnych wyjazdów nauczycieli

Ciąg skandali w Zespole Szkół Samochodowych w Radomiu wydaje się nie mieć końca. We wrześniu ubiegłego roku pisaliśmy o nauczycielce, wobec której prokuratura wszczęła postępowanie. Zawiadomienie złożyli rodzice uczniów, informując, że Magdalena M., nauczycielka historii i WOS-u, pożyczała od dzieci i ich opiekunów pieniądze, których nigdy nie oddawała. W klasie, w której była wychowawczynią, zbierała fundusze na zakup podręczników, szafki szkolne czy Radę Rodziców – i zatrzymywała je dla siebie. Pod koniec roku szkolnego 2024/25, gdy Magdalena M. dowiedziała się o skardze złożonej do dyrekcji, wytypowała chłopca, którego podejrzewała o donos. Zleciła jego kolegom z klasy, aby po zakończeniu roku szkolnego zabrali go do parku i tam „wytłumaczyli" mu, że na wychowawczynię się nie donosi.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.