Sylwia Wardakas, zawieszona dyrektorka Przedszkola nr 10 w Nysie, wypracowała ponad tysiąc nadgodzin. Zarabiała rocznie ponad ćwierć miliona złotych. Kontrola wykazała, że okresowo przebywała równocześnie w pracy i na urlopie. Listę obecności podpisała nawet w Wielkanoc.

Wyniki kontroli przeprowadzonej w Przedszkolu nr 10 w Nysie są obciążające dla Sylwii Wardakas, zawieszonej w marcu tego roku dyrektorki placówki. Kontrolerzy wykazali szereg nieprawidłowości i niespójności w ewidencji czasu pracy dyrektorki. Sama Wardakas zwlekała z przekazaniem żądanej dokumentacji, tłumacząc się "koniecznością jej uzupełnienia". Część prowadzonych w placówce dzienników zniknęła.

Sylwia Wardakas przez dwa lata wypracowała ponad dwa tysiące godzin nadliczbowych i zastępstw. Dane na ten temat udostępnił jeszcze w marcu Gminny Zarząd Oświaty w Nysie w odpowiedzi na interpelację radnego Bartłomieja Dykty. Wynika z nich, że w 2024 r. było to 882 nadgodzin i zastępstw, a w 2025 roku już 1001,5 nadgodzin i zastępstw, powiązanych z dodatkowym wynagrodzeniem rocznym rzędu 75,5 tys. zł. W efekcie dyrektorka zarobiła ponad 231 tys. zł (informacja z oświadczenia majątkowego) w 2024 r. i około 266 tys. zł (dane stowarzyszenia Nysa Patrzy) w roku kolejnym. Dla porównania, dyrektorzy innych przedszkoli w Nysie zarabiają rocznie od 150 tys. zł do około 175 tys. zł.