Widać wyraźnie, jak potężna była mobilizacja krakowskiej prawicy, oczywiście pod przykrywką inicjatywy obywatelskiej - komentuje poseł KO Dominik Jaśkowiec.

Jego zdaniem wynik referendum nie jest jednak zwiastunem zmiany władzy na górnym szczeblu. - Wiem, że Kraków to drugie co do wielkości miasto w Polsce, ale ono ma swoją specyfikę. Zarówno jeśli chodzi o elektorat, jak i o uwarunkowanie lokalne, czyli siłę Łukasza Gibały, który sfinansował ponadroczną kampanię, zniechęcającą krakowian do prezydenta Miszalskiego. Sam elektorat prawicy nie jest w Krakowie na tyle silny, by wygrać wybory, ale są w stanie się na tyle zmobilizować, żeby doprowadzić do referendum i odwołać lokalną władzę - tłumaczy poseł.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny

referendum w Krakowie