W Sądzie Okręgowym w Krakowie zakończyła się głośna sprawa patostreamera Ajemge1. Sąd orzekł m.in., że mężczyzna wykorzystywał w celach seksualnych odurzenie alkoholem, marihuaną i lekami, a także psychiczną bezradność pokrzywdzonych. Jakub W. dobrowolnie poddał się karze. Czeka go więzienie.

Picie własnego moczu, seks oralny, upijanie się do nieprzytomności - to "atrakcje", jakie zapewniał swoim widzom Jakub W. podczas transmisji na żywo ze swojego mieszkania. A takich widzów były tysiące - mimo że Ajemge1 nie streamuje już od roku, jego konto na Twitchu wciąż obserwuje ponad 80 tys. osób. Nie zniknęła też strona, którą założyli jego obrońcy. Licznik odlicza minuty i sekundy do "uwolnienia" patostreamera. Rzeczywistość jawi się jednak w nieco innych barwach.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny

spółdzielnia mieszkaniowa