Angelika Swoboda, Gazeta.pl: Gdy rozmawialiśmy dwa lata temu, próbował się pan odnaleźć na nowo po śmierci taty, znanego i lubianego Króla Złomu. Udało się?
Janusz Pawłowski: Odnalazłem się i jestem bardzo szczęśliwy.
Opowie pan więcej?
Byłem na przykład na pielgrzymce do Santiago de Compostela. To ciekawe przeżycie i fajne doświadczenie. Wyciszył się człowiek trochę, nowych ludzi poznał. Szliśmy grupą złożoną w sumie z ośmiu osób. Nocowaliśmy w domach pielgrzyma.
Co było najtrudniejsze?











