W tym spektaklu Donald Trump to spotworniały produkt rozciągniętej na całą planetę amerykańskiej wyobraźni. To dla niego śpiewają z ekranu Myszka Miki, Marilyn Monroe, a nawet Statua Wolności.

– Powiedziano nam, że on nigdy nie będzie wybrany, a my w to uwierzyliśmy! – mówi Elfriede Jelinek ze sceny w Szczecinie. Najnowsza premiera Pawła Miśkiewicza to świetnie zagrane, groteskowe studium populizmu, ale i poczucia wypalenia oraz frustracji tych, których – zdaje się – nikt nie chce już słuchać. Na przykład lewicowych artystów.

"Trump. Królewski szlak" to zarazem najodważniejszy dotąd przykład wykorzystania sztucznej inteligencji w polskim teatrze, a zarazem przykład spektaklu, w którym AI jest bardzo na miejscu. Wygenerowane przez nią deepfake’i tworzą kontrapunkt dla poetyckiego tekstu noblistki o rozpadającym się świecie. Na wielkich ekranach widzimy wygenerowane komputerowo, bardzo przekonujące materiały telewizji "GNN" – relacje i komentarze z Waszyngtonu i Mar-a-Lago z roku 2028, kiedy to prezydent Trump zdecydował się zlikwidować dwudziestą drugą poprawkę do konstytucji USA, wprowadzającą limit kadencji – i rządzić, jak król, dożywotnio.

skrót wydarzeń dnia

kalendarium