To spektakl, w którym może się przejrzeć i zjednoczyć cała śląska brać. A pozostali - zobaczyć w tej historii pragnienie tej pierwszej: bycia zauważonym, docenionym, uznanym. To rzecz zarówno o życiu w ogóle, jak i o życiu naznaczonym Śląskiem, którego rdzeniem jest śląski język.

"Hamletów" ci u nas ostatnio pod dostatkiem. Widziałam już w tym roku i recenzowałam dwie nowe, różne realizacje z teatrów w Tychach i Sosnowcu. Jestem też pod wrażeniem "Hamneta", ale nie filmu tylko książki Maggie O'Farrell, w w szczególności jej zakończenia, kiedy grający na scenie ducha króla sam William Szekspir zamienia się symbolicznie na miejsca ze swoim niedawno zmarłym synem, Hamnetem/Hamletem.

W spektaklu w reżyserii Roberta Talarczyka duchem jest sam reżyser (choć będzie grał tę postać wymiennie z Mirosławem Książkiem) - ubrany w długi czarny mantel (płaszcz) na wzór górniczego munduru galowego napomina swojego syna, by ten pamiętał, aby nie zapominał.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny