Udało się, ale pod pewnymi warunkami. Rafał Baranowski ze Stowarzyszenia Właścicieli Apartamentów w gdańskiej Stegnie opowiada o transakcji, która - jak podejrzewa - mogła mieć poważne konsekwencje dla pozostałych klientów dewelopera.
Inwestycja Bursztynowe Apartamenty w Stegnie, reklamowana jako luksusowy kompleks nadmorski, stała się przedmiotem sporu między deweloperem a częścią nabywców. Zamiast cieszyć się udaną inwestycją i weekendowymi wypadami nad Bałtyk, kilkunastu właścicieli lokali procesuje się ze spółką Tobility, która je zbudowała.
Powodem konfliktu są pieniądze. Deweloper apartamenty zbudował i wezwał klientów, by zapłacili za lokale więcej niż wynikało z ustalonej wcześniej ceny zapisanej w umowie. Pisaliśmy o tym w "Wyborczej". Dopłata nie była wcale mała, miała wynieść ok. 13,8 proc. Spółka Tobility tłumaczyła to nadzwyczajnym wzrostem kosztów budowy. Klienci mówią, że stanęli przed wyborem: albo zapłacą więcej niż się początkowo umówili z deweloperem, albo nie dostaną ostatecznych aktów notarialnych, a więc deweloper nie przeniesie własności mieszkań na klientów, którzy za nie już zapłacili. Większość uległa. Spółka informuje, że 87 proc. lokali ma już przeniesioną własność, co ma świadczyć o tym, że ich właściciele uznali dopłatę za uzasadnioną i zaakceptowali nowe warunki.












