Oszukany przez bliskiego współpracownika Marek Spychalski z Katowic popadł w dług, który gnębi go od niemal trzech dekad. Spółdzielnia mieszkaniowa nie odpuszcza.
Jest rok 1996. Premierem zostaje Włodzimierz Cimoszewicz, rozwodzą się książę Karol i księżna Diana, a w kinach sukcesy święcą "Młode wilki" w reżyserii Jarosława Żamojdy.
W tym samym czasie przed pawilonem przy ul. 11 Listopada w Dąbrowie Górniczej staje 41-letni Marek Spychalski. Przedsiębiorczy Katowiczanin prowadzi hurtownię piwa. Szczególnie dobrze sprzedaje się niemiecki Dab. Tyle że rynek zaczynają zalewać przemysłowe piwa marnej jakości. Tanie, więc ludzie chętnie po nie sięgają.
Materiał promocyjny
szpitale










