"Po co dziś pokazywać Kantora czy Jaremę? To są zwrotne momenty w historii sztuki, nie tylko polskiej, ale także światowej. Jeśli nie znamy historii, w jaki sposób dziś mamy poruszać się w świecie? Jak rozumieć współczesność?". Rozmowa z Anią Muszyńską.
Ania Muszyńska, kuratorka wystawy „Tadeusz Kantor (1915–1990). Emballage, Cricotage and Madame Jarema": Można tak to ująć. Związki Tadeusza Kantora z Włochami to temat na osobną rozmowę, artysta był we Włoszech bardzo ceniony. W latach 80. to była jego druga ojczyzna — wystarczy przypomnieć, że „Wielopole, Wielopole", ikoniczny spektakl, wyprodukowany został we Florencji. W 1958 roku, podczas XXIX Biennale Sztuki w Wenecji, wyróżniony został film „Uwaga, malarstwo", zrealizowany przez Antoniego Nurzyńskiego i Mieczysława Waśkowskiego według koncepcji Tadeusza Kantora, a już dwa lata później artysta został wybrany do reprezentowania Polski na kolejnej edycji Biennale. Ten sam rok okazał się również momentem wielkiego sukcesu Marii Jaremy, która otrzymała na Biennale nagrodę im. Francesco Nullo za swoje monotypie — prace niezwykle nowoczesne i wyprzedzające swoją epokę. Była to dla niej realna szansa na międzynarodowe zaistnienie, niestety przerwana przez jej przedwczesną śmierć w tym samym roku.












