Czy można pozostać apolitycznym w bardzo politycznych czasach? Oglądaliśmy "Ojczyznę" ("Fatherland") Pawła Pawlikowskiego.
Korespondencja z festiwalu w Cannes
Nowy film Pawła Pawlikowskiego Cannes nagrodziło sześciominutową owacją na stojąco. „Masterclass z artystycznej dyscypliny", „uderzający obraz powojennych Niemiec", „wizualny majstersztyk", „wybitna rola Sandry Hüller" – to tylko niektóre z opinii, jakie pojawiły się w pierwszych recenzjach po światowej premierze „Ojczyzny" ("Fatherland").
Gdy w czwartkowe popołudnie Pawlikowski wkroczył na czerwony dywan w Cannes, trudno było oprzeć się wrażeniu, że historia zatoczyła koło. Siedem lat po triumfie „Zimnej wojny" (2018) polski reżyser wraca z „Ojczyzną" – filmem, który należał do najbardziej oczekiwanych tytułów konkursu. Błyski fleszy, przywitanie z Thierrym Fremaux i owacja na stojąco w wypełnionej po brzegi Grand Théâtre Lumière to już festiwalowy rytuał. Potem zapada cisza, gaśnie światło i liczy się już tylko kino.
skrót wydarzeń dnia











