- Poprawa na pewno jest. Daria Abramowicz siedziała i nie chciała prowadzić żadnych dyskusji - mówi Piotr Woźniacki. Z trenerem i ojcem Caroline Wozniacki, byłej numer jeden światowego tenisa, rozmawiamy po szokującej porażce Igi Świątek z Qinwen Zheng w czwartej rundzie US Open. - To jest niewytłumaczalne - mówi Woźniacki o meczu, który Świątek zaczęła od prowadzenia 5:0, a przegrała 5:7, 3:6.
Iga Świątek mówi, że to nic niezwykłego, ale Piotr Woźniacki się nie zgadza. I to trener ma rację. Nawet najwybitniejsi statystycy mieliby problem ze wskazaniem wielkoszlemowych meczów, w których zawodniczka prowadząca 5:0 nie wygrywała seta. A szczególnie zdumiewa, że drugi raz w ciągu dwóch dób, z 0:5 seta odwróciła Qinwen Zheng.
Dlaczego Iga Świątek przegrała z Chinką wygraną już zdawałoby się partię, a później cały mecz? Z Piotrem Woźniackim zgadzamy się w pełni, że to nie tylko zasługa wspaniale walczącej Zheng, ale też wina demonów, które wróciły do głowy Świątek.
Łukasz Jachimiak: Czy potrafi pan wytłumaczyć, jak i dlaczego Iga Świątek to przegrała?
Piotr Woźniacki: To jest niewytłumaczalne i na pewno Iga będzie miała problem, żeby samej sobie to wytłumaczyć. Z drugiej strony, w tenisie co jakiś czas zdarza się wszystko, nawet coś tak nieprawdopodobnego. Na pewno nie przypominam sobie, żeby ktoś tak jak Zheng mecz po meczu odwrócił sety z wyniku 0:5. Myślę, że Iga mogła niepotrzebnie myśleć właśnie o tym, że Zheng przed chwilą wygrała 7:5 z Madison Keys, mimo że przegrywała 0:5. A w tenisie tak bywa, że jak się za dużo myśli, to się traci nawet wielkie przewagi.






