Polska jest zdecydowanie najludniejszym europejskim krajem, który nie ma klubu w Lidze Mistrzów. Z piłkarzy rozsianych po elitarnych klubach całej Europy dałoby się jednak złożyć całkiem sensowną jedenastkę. Tylko dwie nacje mają w najsilniejszych kontynentalnych rozgrywkach więcej przedstawicieli, nie mając żadnej drużyny.

Czternaście miesięcy temu Wiktor Nowak zachwycał na stadionie w Stalowej Woli, strzelając dwa gole dla Znicza Pruszków. W tym samym czasie Oskar Kubiak ratował dla Wdy Świecie remis z Unią Swarzędz. W tym tygodniu sposobią się do debiutu w Lidze Mistrzów. Obaj młodzi Polacy to najbardziej spektakularne przykłady, jak szybko może wystrzelić kariera piłkarska. Nowakowi wystarczył rok w ekstraklasowej Wiśle Płock, by Slavia Praga zapłaciła za niego 2,5 miliona euro. W czeskiej stolicy spotkał rodaka, któremu wypromowanie się zajęło jedną rundę w polskiej elicie. Bo jeszcze rok temu o tej porze grał w II-ligowym Sokole Kleczew. Starszy przebojem wdarł się do składu mistrza Czech, strzelając cztery gole w siedmiu meczach. Młodszemu debiut opóźniła kontuzja. Ale gdy już zagrał, trener Jindrich Trpisovsky wieszczył mu karierę światowej klasy.

Zobacz wideo To największa sensacja w Lidze Mistrzów? Kałucki: Nie byli poważnie traktowani