31 sierpnia 2026, 15:13
W poniedziałek przed południem, 30 km na północ od Łeby, polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy IŁ-20; nie doszło do naruszenia naszej przestrzeni nad Bałtykiem - poinformował w poniedziałek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
W poniedziałek (31 sierpnia) szef MON poinformował o przechwyceniu rosyjskiego samolotu szef MON w komunikacie opublikowanym w serwisie X. To kolejny tego typu incydent w ciągu ostatnich tygodni - poprzednio doszło do nich na początku sierpnia, gdy polskie myśliwce dwa dni z rzędu przechwytywały rosyjskiego Iła-20.
"Rosja po raz kolejny testowała nasze systemy odstraszania i obrony powietrznej. Przed południem, 30 km na północ od Łeby nasze myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy IŁ-20. Nie doszło do naruszenia naszej przestrzeni nad Bałtykiem" - napisał wicepremier.To kolejny taki incydentRosyjskie samoloty były kilkukrotnie przechwytywane nad Bałtykiem także wcześniej. W połowie lipca doszło do takiego incydentu w rejonie Ustki oraz Jastrzębiej Góry. Wówczas były to samoloty rozpoznawcze IŁ-20 i bojowe myśliwce Su-30 z bazy w Królewcu. Tego typu incydenty zdarzają się ze zmienną regularnością od dłuższego czasu, w szczególności po pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Rosyjskie samoloty zwiadowcze - a ostatnio również bojowe - regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu, co uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organom kontroli ruchu lotniczego.Przechwycenie obcego samolotu nad wodami międzynarodowymi jest standardową procedurą w sytuacji, gdy nie ma z nim kontaktu. Polega przede wszystkim na jego identyfikacji przez pilotów myśliwców, za pomocą systemów optoelektronicznych i kontaktu wzrokowego, ewentualnie nawiązaniu z nim łączności i eskortowaniu poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa. Piloci mogą w tym celu wykonywać szereg manewrów - zbliżać się do obcego samolotu, pokazywać mu swoje uzbrojenie czy wypuszczać flary.Rosyjskie samoloty zwiadowcze nad BałtykiemEksperci wskazują, że loty nad Bałtykiem bez planów lotu i włączonych transponderów w ostatnich latach stały się standardową praktyką Rosjan. Latając w ten sposób w pobliżu granicy państw NATO, testują m.in. ich reakcję czy systemy obrony powietrznej. Takie loty Rosjan mogą też powodować zakłócenia w cywilnym ruchu lotniczym w regionie.








