Jak przekazał szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, we wtorek 14 lipca po godz. 12 nad Bałtykiem, ok. 30 km od Ustki, para dyżurnych polskich samolotów bojowych przechwyciła nad wodami międzynarodowymi rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20.
Informację o przechwyceniu rosyjskiego samolotu szef resortu obrony przekazał podczas konferencji po posiedzeniu rządu. Jak poinformował Władysław Kosiniak-Kamysz, po tym, jak polskie samoloty nawiązały kontakt z samolotem i nadały sygnały o tym, że powinien opuścić przestrzeń powietrzną Polski, samolot oddalił się w kierunku Rosji.
- To pierwsza od dłuższego czasu rosyjska próba zbliżenia się do naszej granicy morskiej po to, żeby rozpoznawać nasze systemy obrony powietrznej - podkreślił Kosiniak-Kamysz. Jego zdaniem to pokazuje, że "Federacja Rosyjska cały czas prowadzi wojnę hybrydową, prowadzi rozpoznanie, jest wrogo nastawiona do wszystkich państw Sojuszu Północnoatlantyckiego".
Wiceminister podkreślił, że to wydarzenie powinno uświadomić osobom, które twierdzą, że wojny w Ukrainie nie ma i nie należy wspierać tego kraju, "jak bardzo niebezpieczna jest Federacja Rosyjska". - O tym mówiliśmy na ostatnim szczycie (NATO - red.) w Ankarze, gdzie jeszcze raz zostało przez wszystkie państwa - na czele z USA - przyjęte, że Rosja stanowi bezpośrednie i największe zagrożenie dla NATO i wszystkich państw członkowskich - powiedział Kosiniak-Kamysz.








