30 sierpnia 2026, 05:08
Tytuł tego materiału wygląda optymistycznie. Jednak tylko na pierwszy rzut oka. Andreas bowiem wygrał, ale tylko na pierwszej prostej. Kolejne wyroki nie były dla niego już tak optymistyczne. Ostatecznie kierowca zapłacił dużo więcej niż tylko samą karę za brak biletu parkingowego.
Fot. Martyna Niećko / Agencja Wyborcza.pl
Historia pana Andreasa jest dość typowa. Zaparkował samochód przy Muzeum Morskim na Bygdoy w Oslo. I nawet opłacił postój pojazdu. Ten kosztował go dokładnie 115 koron norweskich (prawie 46 złotych). Mężczyzna skorzystał jednak z aplikacji Easypark i w czasie wskazywania kolejnych opcji popełnił prosty błąd. Wybrał nie ten pojazd, którym akurat się poruszał.
Zobacz wideo Pijany 18-latek skosił znak, a później miał problemy z zaparkowaniem, wjechał w inne auto






