Tutaj bali się zapuszczać nawet milicjanci. Po warszawskim "Dzikim Zachodzie" niewiele zostało
29 sierpnia 2026, 19:12
Dziki Zachód kojarzy się przede wszystkim z dawnymi terenami zachodnich Stanów Zjednoczonych, na których żyli kowboje. Nie każdy jednak wie, że lata temu podobnie nazywano pewien obszar w Warszawie.
Fot. NAC / szukajwarchiwach.gov.pl
"Dziki Zachód" to potoczna nazwa, która przyjęła się po II wojnie światowej i przylgnęła do zrujnowanej części Warszawy, obejmującej Wolę i kawałek Śródmieścia. Gdyby jej granice wyznaczyć dzisiejszymi ulicami, byłyby to Towarowa, Aleja Solidarności, Jana Pawła II, Świętokrzyska, Emilii Plater i Aleje Jerozolimskie. Jak donosi serwis opole.tvp.pl, poza definicją topograficzną, określenie miało także znaczenie obyczajowe. Związanych z nim było wiele opowieści, z czego niektóre mroziły krew w żyłach. To właśnie w warszawskim "Dzikim Zachodzie" działa się akcja jednego z najchętniej czytanych w okresie PRL-u kryminałów autorstwa Leopolda Tyrmanda "Zły".







