Na "odławianie z uśmiercaniem lub odstrzał redukcyjny" 50 dzików w granicach administracyjnych miasta, z wyłączeniem terenów objętych ochroną przyrody, zdecydował się prezydent Białegostoku. - Musimy nauczyć się żyć z dziką przyrodą wespół, a nie ją eksterminować - mówią przeciwnicy tego pomysłu.

Białostocki magistrat szuka uprawnionych do takich działań. Umowa z posiadającymi uprawnienia łowieckie ma obowiązywać do końca przyszłego roku. Termin zgłaszania ofert minął w piątek (15 maja) o północy. Do piątkowego popołudnia do magistratu wpłynęła jedna oferta (na razie magistrat nie ujawnia, kto ją złożył).

Anna Kowalska z departamentu komunikacji społecznej białostockiego urzędu miejskiego tłumaczy: - W ostatnim czasie coraz więcej dzików zaczęło pojawiać się w Białymstoku na terenie osiedli mieszkaniowych, w tym w rejonie szkół i przedszkoli. Wpływało do naszego urzędu bardzo dużo zgłoszeń od zaniepokojonych mieszkańców, do tej pory w 2026 roku już ponad 100.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny