Po odejściu trzech utytułowanych zawodniczek z reprezentacji kanadyjkarek, trener Mariusz Szałkowski odpiera zarzuty o autorytarny styl pracy i sam oskarża o tendencyjność. - Reprezentacja to nie zabawa - mówi.

W dużym tekście na Sport.pl przedstawiliśmy wersję zdarzeń trzech zawodniczek, niezależnie od siebie opowiadających o stylu pracy i metodach trenera reprezentacji, które doprowadziły je do porzucenia sportu, mimo realnych perspektyw na wielkie sukcesy. W tym gronie były druga zawodniczka w Polsce oraz "najszybsza lewa" w kraju, czyli cenna w każdej reprezentacji kanadyjkarka dla budowania osad, bo wiosłująca przy lewej burcie łodzi. Czas na odpowiedź trenera.

Radosław Leniarski: Panie trenerze, nagrałem wypowiedzi trzech zawodniczek z pana grupy, które odeszły od sportu w ostatnim czasie. Utalentowane, utytułowane, w optymalnym wieku. Jako przyczynę rezygnacji ze sportu podają metody i styl pracy oraz faworyzowanie jednej z zawodniczek. Jak by pan sam określił swój styl pracy z zawodniczkami?

Mariusz Szałkowski: W żaden sposób nie przyjmuję ich wypowiedzi za prawdę, bo takie sytuacje nie miały miejsca. Pamiętam, że pisał pan już kiedyś o mnie artykuł – bardzo tendencyjny, trochę poniżej pasa. Szczerze mówiąc, chyba nawet nie chcę o tym rozmawiać.