- W moich czasach takie rzeczy się nie zdarzały - zapewnia Sport.pl Magdalena Śliwa, odnosząc się do ostatniej afery wokół odmów powołania w reprezentacji Polski siatkarek. Ale dwukrotna mistrzyni Europy nie uważa, by wyjaśnianie przyczyn nieobecności miało pomóc.
Początek przygotowań reprezentacji Polski do mistrzostw Europy zbiegł się w czasie z najnowszą odsłoną dyskusji wokół rezygnacji przez niektóre siatkarki z powołania do drużyny narodowej. Najnowszą, bo temat powraca od kilku lat. Tę ostatnią odsłonę zapoczątkowały krytyczne słowa Joanny Wołosz, która była w drużynie narodowej w latach 2010-14, a której zdarzyło się - z powodu napiętej sytuacji w kadrze - samej czasowo zawiesić występy w niej. My oddajemy głos Magdalenie Śliwie, która występowała w koszulce z orzełkiem od 1990 do 2007 roku, będąc częścią legendarnej drużyny "Złotek". Jak mówi, przez cały ten czas łącznie wyjechała z rodziną na wakacje na 21 dni.
Agnieszka Niedziałek: Kilka dni temu rozgorzała na nowo dyskusja wokół reprezentacji Polski siatkarek. A konkretnie wokół odmawiania przyjęcia powołania.
Magdalena Śliwa: Nie wiem, jakie problemy zgłosiły dziewczyny, które odmówiły przyjazdu. Od siebie powiem tylko, że w czasach, w których byłam w reprezentacji, takie rzeczy się po prostu nie zdarzały. Otrzymanie powołania było wtedy dla każdego wielkim zaszczytem, dużym wyróżnieniem. Nie przypominam sobie, by ktoś odmówił. Trudno mi jednak komentować decyzje dziewczyn, nie znając przyczyn.






