W opozycji do minimalistycznych, dopiętych na ostatni guzik przestrzeni - gdzie panuje chłód i sterylność, a aranżacje przypominają kadry z katalogów, stoją domy wypełnione po brzegi sztuką. Dziś przyjmują formę "art-filled interiors", czyli mieszkań i rezydencji wyglądających niczym autorskie galerie lub prywatne zbiory kolekcjonerów. Są kolorowe, pełne ciepła, a na ich ścianach wiszą obrazy. W środku znajdziemy mnóstwo ceramiki i rzeźb, które przenikają się z przedmiotami codziennego użytku lub sprytnie przejmują ich role. To pewnego rodzaju "oddech" od wygładzonych, instagramowych kadrów i kierunek, który coraz częściej możemy obserwować w światowych trendach.Za tym stoi konkretna filozofia - przestrzeń nie ma być jedynie wyznacznikiem dobrego gustu, a przede wszystkim odzwierciedleniem osobowość właściciela. Funkcjonuje dokładnie tak samo jak moda - staje się "house statementem" [sposobem wyrażenia siebie poprzez wnętrze mieszkania lub domu - przyp. red.], intymną manifestacją tożsamości i opowieścią o tym, co nam w duszy gra. To także inne spojrzenie na meble, które zyskują status pełnoprawnych rzeźb. Wcale nie muszą ograniczać się do czystej użyteczności - to unikatowa forma ma przyciągać wzrok i budzić emocje, zwłaszcza jeśli jest jedyna w swoim rodzaju.