- Gdy z ust Bogdana Wjunnyka padły słowa, że czeka na Legię, drzwi Korony zostały dla niego zamknięte. Do tego transferu nie dojdzie. Nie dlatego, że uniosłem się honorem - Paweł Golański, były reprezentant Polski, a obecnie dyrektor sportowy Korony Kielce, w rozmowie "Długa piłka" opowiada o kulisach budowania drużyny, która chce namieszać w Ekstraklasie.
Paweł Golański to czternastokrotny reprezentant Polski, który w swoim czwartym meczu w drużynie narodowej zatrzymał Portugalię z Cristiano Ronaldo w składzie. Po zakończeniu kariery został dyrektorem sportowym, a od tego sezonu - po raz drugi - objął to stanowisko w Koronie Kielce. Klub znajduje się w najważniejszym momencie swojej historii i może stać się wizytówką województwa świętokrzyskiego - nie tylko w Polsce, ale i w Europie.
W obszernym wywiadzie dla Sport.pl Golański opowiada o kulisach powstawania mającej wielkie marzenia i aspiracje Korony. Klub wkracza w nową erę, w której celem jest gra w europejskich pucharach i dostarczanie piłkarzy do pierwszej reprezentacji Polski.
Filip Macuda: Dlaczego pan wrócił?
Paweł Golański: Odpowiedź jest bardzo prosta. Zawsze powtarzałem, że dużo zawdzięczam Koronie i jestem emocjonalnie związany z tym klubem. Przeżyłem tu wiele pięknych chwil jako piłkarz i dyrektor sportowy. W momencie, gdy pojawiła się informacja od właściciela, że chciałby zacząć ze mną współpracę, a z Łukaszem Maciejczykiem znaliśmy się już wcześniej, to odpowiedź mogła być tylko jedna.






