- Musimy dalej ciężko pracować, by dojść do standardu, w jakim chciałbym, żeby Górnik funkcjonował. Tak, by kiedyś, jak mnie tu już nie będzie, ludzie powiedzieli: zostawił klub w fajnych warunkach - mówi Lukas Podolski, właściciel Górnika. Pojechaliśmy do austriackiego Bad Häring i na własne oczy przekonaliśmy się, jak Zabrzanie przygotowują się do walki o Ligę Mistrzów.
Trener Michal Gasparik wychodzi z autokaru i wita się z nami szczerym uśmiechem. To akurat jego stały atrybut, znany z pierwszego sezonu pracy w Górniku Zabrze. Uśmiechy towarzyszą też piłkarzom i pozostałym członkom sztabu szkoleniowego wicemistrzów Polski. Wicemistrzów Polski - to brzmi dumnie, zwłaszcza jeśli się doda zdobyty w ubiegłym sezonie Puchar Polski, na który w Zabrzu czekali od 54 lat.
Podolski mówi wprost. "Łatwo przychodzić, gdy świeci Słoneczko"
Górnik, który do nowego sezonu przygotowuje się w malowniczo położonym austriackim Bad Häring, dawno nie znajdował się w lepszym dla siebie miejscu. Doprowadzona do szczęśliwego finału prywatyzacja klubu i objęcie formalnej władzy przez Lukasa Podolskiego, podpisanie rekordowego kontraktu sponsorskiego, a także atmosfera wyczekiwania na dwumecz w eliminacjach Ligi Mistrzów z wielkim Fenerbahce - tak dziś wygląda zabrzański krajobraz.
