- Korona ma ambicje niezależnie od tego, czy dokonuje transferów, czy nie. Ale skuteczne transfery pomagają realizować założenia i myślę, że to faktycznie taki sygnał pokazujący, że chcemy wejść na poziom wyżej - mówi w rozmowie ze Sport.pl Leszek Czarny, prezes Korony Kielce, która w tym sezonie chce przypuścić atak na czołowe miejsca w ligowej tabeli. Wskazują na to letnie wzmocnienia. Jaka jest jednak długoterminowa wizja klubu ze stolicy województwa świętokrzyskiego?

Korona Kielce w marcu 2025 roku poszła w zupełnie nieznanym sobie i kibicom kierunku. 99 proc. akcji spółki klubu zostało sprzedanych przez Miasto Kielce, a nowym właścicielem Korony został jej oddany kibic Łukasz Maciejczyk. Od tamtego momentu minął ponad rok przepełniony zmianami na szczeblu organizacyjnym, sportowym i finansowym. I choć poprzedni sezon Kielczanie zakończyli na 11. miejscu w Ekstraklasie – dokładnie tym samym, na którym zakończyli sezon 2024/25 – dziś mówimy o klubie, który ma przynieść miastu i województwu świętokrzyskiemu powód do dumy. Czy w tym sezonie Korona może celować tak wysoko, jak wyobrażać to sobie można po letnich wzmocnieniach?

To już jest – jak to nazwaliśmy wspólnie z prezesem Korony – rosyjska ruletka. W obszernej rozmowie poruszyliśmy tematy ważne przede wszystkim dla kibiców, ale nie tylko. W jej trakcie pojawiają się kwestie nie tylko stricte sportowe i finansowe, ale i biznesowo-organizacyjne. Dowiadujemy się, jak zmienił się klub na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy i jak jeszcze się zmieni, a także co musieliby zrobić ligowi rywale, by wyciągnąć Tamara Svetlina. Ale najważniejszym pytaniem jest to, czy warto – podobnie jak Patrik Hellebrand czy Ariel Mosór – trafić do Kielc. Bo wizja zbudowania w stolicy województwa świętokrzyskiego czegoś trwałego, zdecydowanie przyświeca zarówno Maciejczykowi, jak i Czarnemu.