Różne tercety beniaminków mieliśmy, odkąd od 2020 roku trzy zespoły wchodzą do Ekstraklasy, ale ten jest wyjątkowo interesujący. Dwie wielkie marki w trudniejszym momencie historii oraz totalny debiutant, będący prywatną misją milionera. Wisła Kraków, Wieczysta Kraków i Śląsk Wrocław dotarły do tego miejsca. Wszystkie mają ten sam cel - nie wracać do I ligi. Pytanie oczywiście brzmi "jak go osiągnąć?".

Wisła Kraków, której rok w pierwszoligowym czyśćcu zmienił się w czteroletnie piekło. Śląsk Wrocław, który zrobił to, czego Wisła pragnęła, gdy spadała, czyli szybciutko wrócił. Może nie do końca oczyszczony, bo to dalej klub miejski, ale wrócił. Wieczysta Kraków, piłkarskie dziecko Wojciecha Kwietnia, który zainwestował miliony w klub z osiedla, na którym się wychował i w sześć lat doprowadził go z okręgówki na najwyższy poziom rozgrywkowy w Polsce. Na papierze bardzo ciekawie, być może ciekawiej niż kiedykolwiek. Poza tym jest tu pewna aura ekskluzywności, jak na warunki beniaminków oczywiście. Bo Śląsk i Wisła mają wielkie tradycje, które oczywiście na boisku nie mają znaczenia, ale pod kątem atencji kibiców owszem. A Wieczysta najwięcej pieniędzy z tej trójki. Co musi się stać, by nie powtórzył się scenariusz z poprzedniego sezonu, gdy z Ekstraklasy spadło dwóch z trzech beniaminków?