Zwolennicy Kai Godek gromadzą się przed przychodnią Abotak w centrum Warszawy i puszczają z głośników przeraźliwe piski i modlitwy. Tak zakłócają działalność placówki, w której można porozmawiać o przerywaniu ciąży. Władze miasta nie potrafią rozwiązać problemu.
Standardowy poniedziałek przy ul. Wiejskiej 9 w Warszawie wygląda mniej więcej tak: grupa zwolenników Kai Godek i jej Fundacji "Życie i Rodzina" rozkłada na środku ulicy głośniki i na cały regulator emituje z nich dokuczliwe dźwięki. To m.in. pisk przypominający płacz dziecka, skrobanie paznokciem po metalu, przemówienia katolickich fundamentalistów i prawicowych polityków czy modlitwy. Dodatkowo z całych sił łomoczą w bębny i trąbią w wuwuzele, które przystawiają przechodniom do uszu.
kalendarium
Seriale
internetowe konto pacjenta







