26 sierpnia 2026, 08:53
Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa ws. zaginięcia Anatola Kotaua, Białorusina mieszkającego w Polsce. Mężczyzna zaginął w sierpniu ubiegłego roku po wejściu na pokład jachtu w tureckim porcie.
Turecka policja
46-letni Anatol Kotau pracował w przeszłości m.in. w białoruskim resorcie spraw zagranicznych i ambasadzie Białorusi w Polsce. W 2015 r. został sekretarzem generalnym Narodowego Komitetu Olimpijskiego, później był też wiceszefem departamentu w Centralnym Biurze Usług Finansowych. W sierpniu 2020 r. zrezygnował, gdy kraj opanowały protesty w związku ze sfałszowanymi wyborami prezydenckimi. Według oficjalnych danych, ponownie zwyciężył w nich Alaksandr Łukaszenka, choć według białoruskiej opozycji zwyciężczynią została Swiatłana Cichanouska.
Kotau opuścił Białoruś i zamieszkał w Polsce, gdzie zajmował się m.in. działalnością biznesową. Sprzeciwiał się jednocześnie represjom w Białorusi i wsparciu udzielanym Władimirowi Putinowi przez Łukaszenkę w związku z wojną w Ukrainie. W mediach społecznościowych ujawniał informacje na temat białoruskich rządowych instytucji i prywatnym życiu białoruskiego dyktatora. W 2024 r. sąd w Brześciu skazał mężczyznę zaocznie na 12 lat kolonii karnej. Znajdował się też na liście osób poszukiwanych przez Rosję.






