Telefon jest cierpliwym dostawcą nadziei. Nie pyta, dlaczego ktoś przez tydzień milczał, tylko grzecznie wyświetla kolejne "myślę o tobie". My zaś zaczynamy się zastanawiać, czy tym razem za słowami pójdzie zaproszenie na kawę, kolację albo chociaż krótki spacer. Gdy nic takiego się nie dzieje, łatwo tłumaczyć drugą osobę zabieganiem, brakiem pewności siebie czy trudnym okresem w życiu. Być może jednak trafiłyśmy na breadcrumbing, czyli podtrzymywanie znajomości małymi porcjami zainteresowania. Okruszków wystarcza, żebyśmy za daleko nie odeszli, ale nigdy nie uzbiera się z nich nawet piętka chleba.

Zobacz wideo

Pisze, że tęskni, ale nie znajduje czasu na spotkanie. Tak działa breadcrumbing

W takiej znajomości trudno dostać cokolwiek w całości. Zostają nam jedynie okruszki, od których nazwę wziął breadcrumbing. W świecie randek nie leżą one jednak na stole, lecz wpadają do skrzynki odbiorczej. Serduszko pod zdjęciem, "brakuje mi ciebie" wysłane tuż po północy, komplement albo obietnica spotkania, która kolejny raz nie trafia do kalendarza. Niby niewiele, ale czasem wystarcza, aby nadzieja znów usiadła obok nas na kanapie.

Dr Janet Brito, założycielka Sex Therapy Hawaii, na łamach "Cosmopolitan" wyjaśnia, że breadcrumbing polega na niespójnym i sporadycznym okazywaniu zainteresowania. Ktoś pojawia się, daje nam odrobinę pozytywnego wzmocnienia, a później znów znika. Nie zamyka drzwi, lecz zostawia je lekko uchylone. Na tyle, byśmy nie wiedziały, czy pora odejść, czy może warto jeszcze chwilę poczekać.