Po trzech miesiącach od protestu, minister nauki Marcin Kulasek napisał do naukowców, że nie tylko "zna i podziela" ich postulaty, ale też "aktywnie działa", by je zrealizować. Tyle że "w zakresie możliwym w obecnej sytuacji budżetowej".
Protestu w takiej skali i formie nikt w środowisku nie pamięta. 27 maja kilka tysięcy pracowników nauki, doktorantów i studentów zebrało się przed Sejmem. Domagali się od rządu zdecydowanych działań, które w ciągu czterech lat zwiększą nakłady na naukę do 3 proc. PKB. Dziś wydajemy na ten cel - nie tylko z budżetu państwa, ale także z prywatnych źródeł - 1,41 proc. PKB.
Naukowcy przekonywali, że świat nam ucieka. Bez nauki Polska jest montownią. Tłumaczyli, że wyczerpali wszelkie możliwe formy zabiegania o to, by traktowano ich poważnie.
kalendarium
Wieczór Wyborczej







