Premier Donald Tusk oddał sprawy nauki Lewicy i niemal zupełnie się w nie nie miesza. Konsekwentnie nie wtrącają się też inni koalicjanci. Mało tego, ostatnio nie miesza się już nawet Lewica. Wychodzi na to, że nauką ma się zajmować wyłącznie minister nauki. A ten już ogłasza sukces.
Kiedy 27 maja naukowcy wyszli na ulicę, politycy koalicji rządzącej postanowili to przeczekać. O proteście mówili jedynie ci, którzy mieli pecha i zostali o to zapytani przez dziennikarzy. Dość zgodnie powtarzali, że nakłady na badania i rozwój są za niskie, a innowacje ważne. Gorzej szło z odpowiedzią na pytanie, dlaczego zatem na szkolnictwo wyższe i naukę wydajemy z budżetu państwa tylko 1,1 proc. PKB - najmniej w historii.
"Minister Kulasek walczy o każdy grosz" - mówił w Polsat News wicepremier z Lewicy Krzysztof Gawkowski. "Minister nauki tłumaczył to w Sejmie" - odpowiedział w Radio ZET senator KO Grzegorz Schetyna. A minister finansów Andrzej Domański zatrzymany przez reporterów na sejmowych schodach rzucił, że na przyszły rok zawnioskuje o więcej.
skrót wydarzeń dnia
kalendarium









