Jak powiedziałem, że nie zajmuję się katastrofą klimatyczną, to zaangażowane inteligenciki od sygnalizowania cnoty natychmiast zdemaskowały mnie jako denialistę - mówi Szczepan Twardoch.

W ramach cyklu "Teksty dobre na lato" przypominamy rozmowę, która pierwotnie ukazała się w "Wyborczej" 23 stycznia 2025 roku.

Zanim jego książki osiągnęły nakład miliona sprzedanych egzemplarzy, trafił do finału Nagrody Nike i otrzymał Paszport "Polityki", Szczepan Twardoch był pracownikiem wydawnictwa, konserwatywnym publicystą i sprzedawcą broni białej. Opowiada "Wyborczej" o ćwierćwieczu swojej twórczości.

Szczepan Twardoch: Studiowałem na Uniwersytecie Śląskim, na Międzywydziałowych Indywidualnych Studiach Humanistycznych. Zacząłem od filozofii i politologii, jednak okazało się, że na politologii na UŚ uczą jakieś postpezetpeerowskie dziady, więc po roku dałem sobie z politologią spokój. Nie żałuję.

kalendarium