To była definicja meczu o dwóch obliczach. W pierwszej połowie kibicom na stadionie mogło zakręcić się głowie od ekspresowych zmian kierunku patrzenia. Wyśmienita wymiana ciosów, czyli stały punkt programu w starciach Wisły Kraków w tym sezonie. Druga połowa zmieniła się w polowanie na decydujący cios. Takowy jednak nigdy nie padł ani dla Krakowian, ani dla Pogoni Szczecin. Remis 2:2 obdarował oba zespoły punktem, a trzeci zabrał dla siebie.
fot. PAP/Marcin Bielecki
Jeśli po pierwszych czterech kolejkach tego sezonu musieć wskazać drużynę, której wynik meczu najtrudniej przewidzieć, Wisła Kraków wiodłaby tu prym. Jest na razie co prawda pewna zależność w ich wynikach, a mianowicie dwa mecze domowe to dwa zwycięstwa, zaś dwa wyjazdy to porażki w obu przypadkach. Można było zresztą zakładać, że "Biała Gwiazda" przed elektryzującą własną publicznością będzie o kilka-kilkanaście procent groźniejsza. W zeszłym sezonie w I lidze przegrali przy Reymonta tylko raz (40/51 punktów).
Zobacz wideo Jakub Szymański: Zawody w Birmingham to świetny występ w moim wykonaniu
Mecz pełen zagadek. Oraz przyjaźni






