Wychodzę z bloku i jestem na spacerze. Nie mam płotów ani furtek z kodem, dzieci mogą przechodzić z jednego podwórka na drugie, ludzie spotykają się przed blokami - słyszę od mieszkańców "wielkiej płyty" w Warszawie. Katastrofy się nie obawiają.

"Blok z wielkiej płyty się rozpada", "W budynku z wielkiej płyty z lat 80. pękają ściany i podłogi", "Blok na Ursynowie zawali się? Mieszkańcy przerażeni" - pisały media o bloku przy Hirszfelda 2.

W lipcu mieszkańcy usłyszeli, że muszą natychmiast opuścić budynek ze względów bezpieczeństwa. Spółdzielnia zapewniła im tymczasowe zakwaterowanie, część lokatorów przeniosła się do rodzin. Nie wiadomo, jak długo potrwa ich tułaczka i czy budynek w ogóle uda się wyremontować. Eksperci podkreślają jednak, że to przypadek szczególny. Były wady konstrukcyjne, a blok powstał na nieodpowiednim gruncie.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

MATERIAŁ PROMOCYJNY