21 sierpnia 2026, 15:11
Hotele i restauracje przeznaczone tylko dla dorosłych od lat budzą kontrowersje. Choć można powiedzieć, że temat był poruszany wielokrotnie, wciąż prowadzi do ożywionych dyskusji. Przeciwnicy mówią, że to dyskryminacja. Zwolennicy wskazują, że mają prawo odpoczywać w ciszy. Okazuje się, że są też rodzice, którzy chętnie skorzystaliby z tego typu miejsc.
Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Wyborcza.pl
Co jakiś czas na nowo wybucha dyskusja dotycząca hoteli i restauracji przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych gości. Innymi słowy - takich, gdzie "dzieciom wstęp wzbroniony". Zwolennicy tych miejsc (czytaj: ciszy i spokoju w czasie wolnym) bronią ich z równie dużą zaciekłością, jak atakują rodzice maluchów, którzy czują się ograniczani i dyskryminowani.
Laurence Rossignol, francuska senator i była minister ds. rodziny, uważa, że nie powinno się budować społeczeństwa, w którym dzieci są oddzielane od reszty obywateli. Jest zdania, że miejsca, do których dzieci nie mają wstępu, powinny być prawnie zakazane, co pomogłyby przeciwdziałać nietolerancji wobec najmłodszych.






