Zakaz wstępu dla dzieci pojawia się w coraz większej liczbie miejsc. Jak grzyby po deszczu wyrastają co rusz nowe kina, restauracje i hotele tylko dla dorosłych. Jednak na tym nie koniec, bo okazuje się, że coraz więcej osób nie życzy sobie obecności dzieci nawet w takich miejscach jak sklep. Nawet jeśli dzieci zachowują się zgodnie z normami, ich obecność bywa odbierana jako problem. Bo kasować produkty o wiele szybciej może przecież rodzic, prawda? A nauka samodzielności? Tylko w domu, ewentualnie przedszkolu czy na placu zabaw, bo to miejsca, gdzie dzieci mogą być dziećmi. Mogą być powolne, niezdarne i głośne, choć bywa, że i to staje się problemem.

Zobacz wideo Aneta Zając: Jeżeli jeden rodzic obraża drugiego, to tak naprawdę obraża dziecko

Nie chcemy dzieci nawet w sklepie? "Odrobina empatii"

- Bardzo często robię zakupy z moim 4-letnim synkiem, który zawsze chętnie mi pomaga. I tak samo było tym razem. Powiem wam, że często zdarzały mi się sytuacje, że czułam spojrzenia ludzi na sobie, które mówiły: 'pospiesz się', 'zrób to sama' i tak dalej - zaczyna swoją opowieść Magda, tiktokerka z kanału @przygody_ze_smakiem. Co było dalej? Kasowanie zakupów nie spodobało się klientce, która, jak dowiadujemy się z opublikowanego filmu, podeszła do kobiety i powiedziała: "A przepraszam, nie może pani zrobić tego sama? Jest kolejka i ludzie czekają".