Tydzień temu Iga Świątek pokonała Jelenę Rybakinę w finale w Toronto. Obie tenisistki szybko spotkały się ponownie - tym razem w ćwierćfinale w Cincinnati. Polka po raz drugi pokonała wiceliderkę światowego rankingu, choć tym razem powodem był krecz Kazaszki. - Życzę Jelenie dużo zdrowia, w końcu jest blisko prowadzenia w rankingu - powiedziała Świątek po meczu.

Aaron Doster / IMAGN IMAGES via Reuters Connect

Rewanż. To słowo odmieniane było przez wszystkie przypadki przed meczem Igi Świątek z Jeleną Rybakiną w ćwierćfinale turnieju rangi WTA 1000 w Cincinnati. Obie tenisistki spotkały się ze sobą bowiem zaledwie tydzień temu w finale w Toronto. Wtedy górą była Polka, która wygrała swój pierwszy turniej od niemal roku.

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

Tym razem nie było inaczej, jednak zdecydowanie nie w taki sposób Polka chciała awansować do półfinału. W szóstym gemie, przy prowadzeniu 4:1, Świątek posłała bardzo niewygodną piłkę pod nogi Rybakiny. Kazaszka trafiła w siatce, a po kolejnej akcji poprosiła o przerwę medyczną - odezwała się łydka, z którą wiceliderka miała już wcześniej problemy. Jeden serwis na próbę wystarczył, by wiceliderka rankingu podjęła decyzję o poddaniu meczu.